40 DNI DO MARATONU

40 dni, dokładnie tyle zostało do mojego debiutu w tegorocznym maratonie. Jak wyglądają moje przygotowania, gdzie jestem obecnie, jak się organizuje oraz czy daję jeszcze radę!

Treningi.

Nie jest wcale łatwo pogodzić prace zawodową, dzieci , dom i regularne treningi. Muszę się dobrze zorganizować każdego dnia, żeby wszystko ogarnąć. Czasami wygonić lenia, czasami po prostu zwykłe zmęczenie chce pokrzyżować plany. O ile początkowe bieganie zajmowało mi ok. godziny łącznie z rozciąganiem i prysznicem, tak obecnie gdy wychodzę na wybieganie na 12-25km potrzebuje więcej czasu.  Rozgrzewka, bieg, rozciąganie dojście do siebie po bieganiu prysznic i jedzenie? Rezerwacja czasu na min 3 godz. Po mocnym bieganiu lub porządnym wybieganiu czuje efekty dnia następnego. Porządny trening potrafi dać w kość. Dobra organizacja czasu, bieganie tak, żeby dzieci nie ucierpiały, bo odkąd wróciłam do pracy na cały etat nie ma zbyt dużo czasu w ciągu dnia, a one po prostu tęsknią. Dzieci są na pierwszym miejscu. Gdy mnie nie widzą w ciągu dnia, wieczorem, mimo zmęczenia długo nie mogą zasnąć. Więc zazwyczaj bieganie  wieczorne, gdy już pójdą spać. W weekend dzienne.

Dieta

Nie zmieniałam diety drastycznie. Nadal staram się zdrowo odżywiać.  Częściej sięgam po owsiankę na śniadanie.  Zajadam kasze, ryż, ciemne makarony, chude mięso,owoce i warzywa. O ile w lutym słodkości goniły słodkości, bo imprez co nie miara, a jestem tylko człowiekiem to od marca staram się unikać złych węglowodanów.  Po treningu jestem głodna jak wilk.  Przywiązuje uwagę aby nie było to byle co, a potrawa bogata w białko albo dobre węglowodany.

Dzieci

Moje dzieci są dla mnie bardzo łaskawe.  Od jakiegoś czasu nie chorują. W związku z tym większość nocy mamy przespanych. Zdarza się oczywiście, że  nad ranem jest nas czworo w łóżku, ale joga też się przydaje. Dodatkowo chętnie zostają z tata czy jada do babci, a mama w tym czasie idzie pobiegać.  Wykorzystuje każdy czas na maksa.

Odżywki

Codzienne rano pije wodę z cytryna plus miód czasami do tego jeszcze imbir.  Weszło mi to w nałóg.  Po bieganiu także.  Dodatkowo przyjmuje magnez aby uniknąć skurczu podczas biegu. Kalo gen żeby wzmocnić stawy. W zeszłym roku przed półmaratonem zadziałał cuda.  Tran na odporność.  Od jakiegoś czasu nie choruje.

Bieganie i trening

Wiem ze oprócz biegania powinnam wzmocnić ciało inna aktywnością fizyczna. Zaczęłam ćwiczyć tzw. deskę i wcale nie jest łatwo. Raz w tygodniu basen. Pływam i wydłużam długość, ale nie jest to pływanie typowo treningowe.

Pogoda

Żadna pogoda mi nie straszna, a ostatnio nas nie rozpieszcza. Mróz, gołoledź czy deszcz. Zaliczyłam dwa upadki na lodzie. Źle stanęłam nogą i gleba na kręgosłup.  Drugi raz na kolana. Szczęśliwie mam tylko siniaki, kolana całe. Nie odpuszczam treningów. Jeżeli czuje ze jestem zbyt zmęczona, a wieczorem po położeniu dzieci spać ciało jest ciężkie i ociężale przesuwam trening o jeden dzień.

Wyrozumiałość

Mąż i dzieci akceptują moje treningi. Może dzieci nie do końca wiedzą co to znaczy przebiec maraton, ale pełne wsparcie mam w mężu.  Nie podcina mi skrzydeł.  Czasami się ze mnie śmieje, ale we mnie wierzy!

Głowa

Jakiś czas temu jeszcze nie ogarniałam dystansu. Dziś dziele go sobie na krótkie dystanse. Pierwsza dycha, potem kolejna, już półmetek to jeszcze dycha, aż do 41km. Podobnie robię na dłuższym wybieganiu. Dotychczas najdłuższy dystans to 25km. W najbliższy weekend czeka mnie pierwsza 30km. Nie myślę o tym , nie zadręczam się.

Ewentualnie układam trasę gdzie pobiec żeby wybiegać kilometry. Dotychczas zdaje to egzamin.  Wierzę że przebiegnę,  jeżeli nie to przejdę, ale wolałabym przebiec. Obawiam się kontuzji na trasie która uniemożliwi dalszy bieg,bo wszystko zdążyć się może. Jak zaczynam myśleć o maratonie udzielają mi się emocje. Jest 40 dni przed…. zobaczymy co będzie tuż przed.

Ostatnie wybieganie

Za mną pierwsze dłuższe wybieganie.  10- 12 -23- 25 km. Robię je na spokojnie. Faszeruje się żelami energetycznymi. Dają powera.  Po wybieganiu boli mnie brzuch. Na drugi dzień bolą mnie nogi czuje zakwasy.  Potrzebuje regeneracji i odpoczynku. Słucham swojego ciała.  Nie robię nic na siłę.

Ostatnio przed biegiem walentynkowym, znajoma napisała do mnie, że dla mnie to pikuś, bo dużo biegam. Nie do końca jest to prawda. Owszem może bieganie na 5 km  nie sprawia mi większych trudności, tak wybiegania kosztują mnie dużo wysiłku. Z każdym kolejnym kilometrem czuję się silniejsza, ale dnia następnego również je odczuwam. Pomału je wypracowywuje, nic mi nie przychodzi łatwo ani samo. Przede mną pierwsze 30km. Kolejne wyzwanie.

Nikt nie powiedział że będzie łatwo,bo nie jest. Nikt nie obiecywał, że maraton nie wymaga poświęcenia,że to bułka z masłem,  że po dłuższym wybieganiu będą mnie boleć nogi i potrzebuję dłuższej regeneracji.  Nikt nie powiedział że sukces przychodzi łatwo.  Mimo wszystko, całego wysiłku, bólu i  organizacji czasu idę dalej obraną drogą bo wiem, że nic nie przychodzi łatwo, a wysiłek włożony i ciężka praca nad swoimi słabościami pozwoli dobiec do mety.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz